Close
44-240 Żory  Boczna 6
602 712 497 zapart.agnieszka@gmail.com
Przytul swój smutek. Wtedy łatwiej go zrozumieć i ukoić.
smutek jest do przytulania nie odrzucaniaKto się boi smutku?

Na studiach regularnie uczestniczyłam w warsztatach choreoterapii (terapii poprzez ruch i taniec). Jeden z nich poświęcony był emocjom. Tańczyliśmy z wszystkimi emocjami oprócz smutku. Kiedy po zajęciach zapytałam prowadzącą (terapeutkę z wieloletnim stażem), czemu pominęła smutek, odpowiedziała, że to taka emocja, która ma tendencję wciągać i nie wypuszczać. Wiele osób tak postrzega smutek – jak takie bagno, które najlepiej omijać, bo jak się wdepnie to koniec. Kłopot w tym, że jest to jedna z podstawowych emocji, wprogramowana ewolucyjnie w nasz system reagowania na rzeczywistość. Nie jest zaprogramowana bez sensu, zwłaszcza, że smutek to nie depresja ale o tym później.

Zapraszam Cię do kolejnego artykułu z cyklu “Nie ma negatywnych emocji”, który poświęcam smutkowi. Poprzedni był na temat złości i znajdziesz go TUTAJ.

Po co w ogóle ten smutek?

Nie raz od klientów słyszałam, że gdyby w mózgu były takie panele z guzikami wyłączającymi emocje, to najchętniej wyłączyliby odczuwanie smutku. Doświadczanie takiej emocji na pierwszy rzut oka wydaje się nie mieć sensu. Ani to lęk, który informuje o zagrożeniu i mobilizuje organizm. Ani to złość, która dodaje energii by walczyć o swoje. W smutku nic się nie dzieje, bo energia spada, rytm serca zwalnia, na piersi pojawia się ciężar, a do oczu cisną łzy. Smutek pojawia się gdy doświadczamy straty czegoś ważnego dla nas. To mogą być konkretne rzeczy lub ludzie, ale mogą być niewykorzystane okazje, niezaspokojone potrzeby lub zawiedzione nadzieje. Jeśli coś było i nie ma, albo liczyliśmy, że będzie ewentualnie coś miało być a nie było – to wszystko są straty, które mogą wywoływać smutek.

To wszystko są też obiektywnie trudne sytuacje, do których na nowo potrzebujemy się dostosować. To wymaga rozważenia obecnej sytuacji i poszukania nowych rozwiązań. Naukowcy przypuszczają, że smutek, żal, żałoba i wszystko co wiąże się z takimi stanami emocjonalnymi, ewolucyjnie jest właśnie po to, aby pomóc nam się w tej nowej sytuacji odnaleźć.  Ten moment zatrzymania, obniżenia energii i zwrócenia do siebie jest czasem na refleksję – co się stało i co dalej. Więcej na ten temat można znaleźć w artykule The bright side of being blue.

Natura nie jest głupia.

Oczywiście byłoby bez sensu, gdyby natura wyposażyła nas w tylko w mechanizm służący spowolnieniu i refleksji nad stratą, a nie zapewniła też mechanizmu odreagowania emocji. Jak byśmy mieli się tak tylko zapadać w bezruch, obsesyjne myśli i rozpamiętywanie, jak nic zapadlibyśmy w depresję. A smutek to nie depresja. To emocja, którą wyraża się i odreagowuje poprzez płacz. Może teraz pomyślisz, że już bardziej trywialnej rzeczy nie mogłam powiedzieć. Niestety, niby to oczywiste ale jednak bardzo mało osób przechodzi od teorii do praktyki i pozwala sobie płakać.

Wynika to z zamodelowanych sposobów radzenia sobie ze smutkiem, ale o tym za chwilę. Nieskrępowany płacz wprowadza w drżenie w zasadzie cały organizm, co w efekcie końcowym powoduje rozluźnienie mięśni. W psychoterapii takie drżenia mięśni nazywa się neurogenicznymi. Odgrywają one ogromną rolę w naturalnym procesie samoleczenia po przeżytej traumie. Dr David Berceli, odkrył ten mechanizm pracując z ofiarami konfliktów zbrojnych na całym świecie. Opis zjawiska i metodę samodzielnego uwalniania traumy możesz znaleźć w jego książce “Zaufaj ciału”.

A wracając do płaczu, w takcie którego nie tylko drżą mięśnie, uwalnia się głos ale też pogłębia oddech. To wszystko finalnie sprawia, że doświadczamy ulgi. Czemu zatem skoro to takie mądre i proste, nie korzystamy z tego mechanizmu?

Ja się nie smucę, a Ty nie możesz przestać płakać – wzorce (nie)wyrażania smutku.

Być może jesteś jedną z tych nielicznych osób, która ani razu jako dziecko nie usłyszała “nie becz”, “czego ryczysz, przecież nic się nie stało”, “jaki wstyd, przecież chłopcy nie płaczą” albo “jak będziesz się tak krzywić i płakać to Ci tak zastanie”.  Jeśli tak, koniecznie mi o tym napisz w komentarzu! Zdecydowana większość ludz jednaki, gdy dorastała, otrzymała mało wsparcia w przeżywaniu smutku.

Najczęściej wynika to z faktu, że opiekunowie sami nie zostali tego nauczeni, a konfrontacja z płaczącym maluchem bardzo porusza. Nie tylko dlatego, że ewolucyjnie jesteśmy wrażliwi na stany emocjonalne innych i udziela nam się roztrzęsienie innych, co jest nieprzyjemne. Taka sytuacja nieświadomie dotyka też wszystkich tych sytuacji, gdy rodzic sam nie został wsparty i nie jest w stanie wytrzymać bólu swojego i swojego dziecka jednocześnie. Dotknięcie tej starej krzywdy, nie tylko powoduje chęć natychmiastowego załagodzenia sytuacji. Może też uruchamiać nieświadomie wrogą reakcję w stylu „ja nie dostałem_am wsparcia i musiałam_em sobie radzić, więc Ty też nie dostaniesz, masz być twardy, bo życie nie pieści”.

Oczywiście to wszystko odbywa się poza świadomością. Dlatego w radzeniu sobie ze smutkiem własnym i innych tak ważne jest zaopiekowanie się sobą. Jeśli nosisz w sobie ocean rozpaczy, a nie umiesz pływać – nie tylko Ty będziesz w nim tonąć.

smutek wyraża się poprzez płaczOcean rozpaczy.

Pamiętam taki trudny moment, we własnej terapii, w trakcie szkolenia z psychoterapii, kiedy z całą mocą uświadamiałam sobie wszystkie trudne i bolesne rzeczy jakich doświadczyłam jako dziecko. Czułam się jakbym powoli schodziła po schodach, które urywają się nad powierzchnią czarnej wody. Ten bezmiar czarnej rozpaczy przerażał mnie tak bardzo, że robiłam wiele, aby tego nie dotykać. Jednocześnie wiedziałam, że nie ma innej drogi, jak go przepłynąć.

Każdy z nad nosi w sobie mniej albo więcej tej czarnej wody. Bo każdy doświadczył jakiegoś bólu, rozczarowania, zawiedzenia czy cierpienia jako dziecko. A jeśli na bieżąco nie było wsparcia ani możliwości poradzenia sobie z emocjami, to to się zbiera. Czarna woda bierze się z nieopłakania każdej trudnej rzeczy jaka nas spotkała. A kiedy trafiamy na terapię, trzeba nauczyć się w tym pływać. Jest to niezwykle trudne i przerażające, bo zanurzając się w jednocześnie z całą mocą odczuwamy cierpienie, o którym próbowaliśmy zapomnieć.

smutek jest jak liście na rzeceJak się pływa w oceanie.

Dlatego to jest tak ważne, aby traumy i różne trudne doświadczenia przepracowywać ze wsparciem drugiej osoby. Potrzeba kogoś, kto będzie towarzyszył w tym cierpieniu, nie pozwoli się w nim zatracić. Kogoś kto empatycznie przy nas będzie ale jednocześnie jego siła i spokój (jako osoby niestraumatyzowanej) udzieli nam się i da wsparcie.  

Nie każda smutna sytuacja jest jednak od razu nurkowaniem w oceanie rozpaczy. Niezależnie od powodu smutku, to co możemy zrobić dla siebie przede wszystkim w takiej sytuacji – to nie zaprzeczać emocjom. Jeśli jest Ci smutno, to widać jest po temu ważny powód. Uszanuj to i zaopiekuj się sobą, w tej trudnej sytuacji. Pozwól sobie popłakać, porozmawiaj z kimś, na kogo wysłuchanie (a nie rady i zaprzeczanie!) możesz liczyć. Jeśli nie masz takiej osoby, możesz zadzwonić pod telefon zaufania albo umówić się na wizytę u specjalisty.  Kiedyś, gdy jeszcze żyliśmy w grupach (nadal zdecydowana większość naszego czasu tu na ziemi, na przestrzeni ewolucji gatunku) nie do pomyślenia było, żeby smutną jednostkę zostawiać samej sobie. Mogła liczyć na wsparcie, które pomagało jej przeżyć smutek i iść dalej. 

Smutek to nie depresja!

Większość osób boi się smutku, bo ma wyobrażenie, że jest jak bagno. Raz się wejdzie i już się nie wychodzi. Tymczasem nie zaprzeczany, opłakany i przegadamy jest jak liście na rzece. Jak na siłę ich nie zatrzymujemy to popłynie dalej. To zatrzymywanie i nie wyrażanie smutku m.in. prowadzi do powstania zaburzeń depresyjnych. Depresja to choroba, której podłoże może być bardzo różne i nie zawsze oznacza smutek. A smutek nie zawsze oznacza depresję. Więcej mówię o tym w nagraniu lajwa z 29,11.2019.

Zachęcam do posłuchania.

2 Komentarze

  • Patrycja Posted 2 grudnia 2019 16:57

    Cudowny artykuł, po raz pierwszy dostrzegłam, że smutek jest naprawdę potrzebny. Dziękuję! 🙂

    • Agnieszka Zapart Posted 2 grudnia 2019 16:58

      Bardzo się cieszę i pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * są wymagane.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com