Close
44-240 Żory  Boczna 6
602 712 497 zapart.agnieszka@gmail.com
Bierz odpowiedzialność nie oczekiwania
bierz odpowiedzialność nie oczekiwaniaKto steruje w Twoim życiem?

W psychologii dzieli się ludzi na wewnątrz- i zewnątrz-sterownych. Inaczej mówiąc, jest to podział związany z poczuciem odpowiedzialności i wpływu. Osoby wewnątrz-sterowne mają poczucie, że w dużej mierze one odpowiadają za to, co robią i co się im przydarza. To może się wydawać przytłaczające jednak takie osoby jednocześnie mają też duże poczucie wpływu na sytuację. Widzą co robią i szukają co mogą jeszcze zrobić, aby sytuację zmienić zgodnie ze swoimi potrzebami. A co najważniejsze są to osoby, które biorą odpowiedzialność za swoje życie i decyzje jakie w nim podejmują.

Z zupełnie innej bajki są osoby zewnątrz-sterowne, o których można powiedzieć, że wszystko im się w życiu przydarza. Nie widzą swojego udziału zarówno w dobrych jak i przykrych rzeczach, jakie je spotykają. Żyją z poczuciem braku wpływu na rzeczywistość lub widzą ten wpływ w bardzo ograniczonym stopniu. A także, co ważniejsze trudno im brać odpowiedzialność za siebie i swoje życie. Co za tym idzie, trudno im też coś zmieniać, nawet jeśli by chcieli.

Jesteś w większości?

Wewnątrz- i zewnątrz-sterowność nie jest zero-jedynkowa, to raczej kontinuum. Przy czym zdecydowana większość ludzi znajduje się raczej bliżej końca zewnątrz-sterowności. Wynika to z faktu, że bardzo mocno skupiamy się na tym co nas otacza. Na ludziach, sytuacjach, podatni jesteśmy na ocenę i opinię otoczenia, a taka postawa kształtowana jest od maleńkości. Kiedy jesteśmy zawstydzani, porównywani, obrażani ale też chwaleni – ocena, ocena, ocena. Nie ma informacji o tym, co się w nas dzieje np. “widzę, że bardzo się złościsz na gryzącą metkę i dlatego nie chcesz włożyć kurki, co możemy z tym zrobić?” dostajemy to: “jak można się tak zachowywać? jesteś niegrzeczna! Twoja młodsza siostra jest już ubrana a Ty marudzisz! Wczoraj Ci ta metka nie przeszkadzała, jesteś przewrażliwiona, ubieraj się zaraz, bo jak nie to Cię tu zostawię”… Można powiedzieć, że dorastamy skupieni na tym “co ludzie powiedzą” i (nie)robimy mnóstwa rzeczy ze strachu lub wstydu.

Jesteśmy w dużej mierze zewnątrz-sterowni, ponieważ naszym życiem sterują oczekiwania innych.  Batem jest presja rodziny, znajomych, społeczeństwa. Ale te oczekiwania mogą być uwewnętrznione i wtedy sami stoimy nad sobą z batem. Takie osoby, które mnóstwo od siebie oczekują mogą z pozoru sprawiać wrażenie wewnątrz-sterownych. Niemniej, gdy zajrzeć pod powierzchnię i przyjrzeć się historii tego, czego od siebie wymagają często okazuje się, że jest dokładnie tym, czego otoczenie wymagało w dzieciństwie. Wtedy też często okazuje się, że jak się taka osoba zastanowi, czego ona tak naprawdę chce dla siebie (nie od!) to bywa, że są to kompletnie inne rzeczy niż do tej pory.

Jak się uwewnętrzniają oczekiwania i co z tego wynika?

Każdy człowiek od najmłodszych lat ma potrzebę autonomii. Objawia się ona potrzebą wpływu i decydowania o sobie i otoczeniu. Dziecko może dorastać w domu, w którym jest nadmiernie obarczane odpowiedzialnością. Nadmierna odpowiedzialność to wszelkie wymagania niedostosowane do wieku dziecka. To też, a może przede wszystkim, obarczanie dziecka swoimi emocjami, oczekiwaniami i potrzebami. W domu, w którym matka cierpi na przykład na chroniczną depresję, dziecko może nabyć poczucia, że musi się nią opiekować. Taki ciężar jest zdecydowanie zbyt duży na małe barki, więc dziecko, aby jakoś sobie z tym radzić wytwarza sobie iluzję wpływu. Na przykład jeśli będę grzeczna/y i zrobię wszystko w domu, to mama będzie się lepiej czuła. Mama pewnie faktycznie czuje się lepiej, gdy ma mniej spraw do pilnowania i koło się napędza

Za taką iluzją wpływu przychodzi poczucie mocy, ważności. “Przecież gdyby nie ja to mama nie dała by sobie rady.” Z czasem “mama” zastępowana jest rodzeństwem, dziećmi, partnerem/ką, pracownikami. O takie widzenie świata często oparta jest cała samoocena i poczucie własnej wartości. Trudno to odpuścić, jeśli ma się poczucie, że bez innych, którym “trzeba” pomagać jest się nikim.

Osoby nad-odpowiedzialne robią też wiele rzeczy za i dla innych w poczuciu, że muszą. Trapi je duża nieufność wobec ludzi, bo jak niby mieliby wziąć wsparcie, skoro na innych nie można liczyć. Wiedzą to dobrze od najmłodszych lat. Nawet jeśli mają bliskich czy przyjaciół, zawsze liczą tylko na siebie. Każda sytuacja, w której rodzic jakoś nie dawał rady w roli opiekuna, kogoś kto daje wsparcie, tylko sam oczekiwał (nieświadomie często!) go od dziecka, powoduje wytworzenie się nadmiernego poczucia odpowiedzialności, kontroli i wpływu.

To wszystko oczywiście są iluzje, tworzone na potrzeby tego aby nie konfrontować się z ogromnym lękiem  przed zawierzeniem się drugiemu człowiekowi.

Inny przykład.

Z potrzebą autonomii powiązana jest potrzeba samodzielności. Bywają jednak domy, w których dziecko rezygnuje z samodzielności, ryzyka podejmowania własnych decyzji. Robi tak po to by unikać odpowiedzialności, bo często ma poczucie, że cokolwiek zrobi i tak będzie źle.  Takie patrzenie na rzeczywistość często wynika z braku przestrzeni na samodzielność, która byłaby odpowiednio wspierana. Odpowiednio, czyli dając poczucie bezpieczeństwa, że jak nie wyjdzie, to nic się nie stanie.

Tylko w sytuacji, w której dziecko ma poczucie, że może podejmować własne decyzje, ryzykować, popełniać błędy i uczyć się na doświadczeniu wykształca się samodzielność i poczucie wpływu na rzeczywistość. W wielu  domach jednak “wsparcia” dla dziecka jest tyle, że zamienia się w nadopiekuńczość. Oczywiście rolą rodziców jest dbać i chronić dziecko, nie mniej z poszanowaniem jego autonomii. Bez tego jest niczym innym jak próbą kontroli czy manipulacji.  W takich domach rodzic często wie lepiej od dziecka czy jest głodne, co myśli, co ma czuć w danej sytuacji i czego mu potrzeba oraz jak ma zrobić daną rzecz. A jeśli zachowuje się inaczej, niż się tego oczekuje jest karane, zawstydzane lub poniżane.

Wtedy właśnie wytwarza się przekonanie, że “nic ode mnie zależy”. Zawsze są jacyś inni, którzy wiedzą lepiej, są winni, mają szczęście, pecha i tak dalej. Muszą być, na bo zawsze byli. Dostrzeżenie, że można wziąć odpowiedzialność za siebie i zrobić coś po swojemu, jest bardzo trudne. Wszelki ruch wiąże  ogromny lękiem przed sprzeciwieniem się innym i porażką.

Czy jest prawdziwa wewnątrz-sterowność ?

Jak długo inni ludzie i środowisko są jedynym powodem dla którego (nie)robisz różnych rzeczy, tak długo pozostajesz zewnątrz-sterowny. Prawdziwa (w odróżnieniu od pozornej) wewnątrz-sterowność objawia się tym, że cokolwiek się dzieje i cokolwiek chcesz zrobić przepuszczasz przez siebie i zadajesz sobie pytanie: po co robisz to co robisz? Czy robisz to dla siebie czy dla innych? Czy chcesz robić to dla innych jeśli nie dla siebie? Czemu to ważne aby to zrobić? Jak się z tym czujesz? Co o sobie myślisz? Jakie to ma dla Ciebie znaczenie?

Nie chodzi tu o to, aby myśleć tylko o sobie i nie robić niczego dla innych. Tylko, jeśli się chce zrobić coś dla innych, czy pod innych to wiedzieć po co i czemu to ważne. Ty jesteś jedyną i ostateczną instancją decydowania o sobie, a zewnętrze bierzesz pod uwagę w tych decyzjach. Oczywiście czasem jest tak, że zewnętrze nie bierze pod uwagę Ciebie, nie mniej w dalszym ciągu to TY decydujesz co z tym zrobisz co przyniosło Ci życie! Bierzesz tą odpowiedzialność. Jako ludzie jesteśmy niewolnikami swojej biologii, dotykają nas nieszczęścia, czasem bardzo poważne jak kataklizm albo wojna. Mamy jednak jako gatunek unikalną umiejętność nadawania znaczenia rzeczywistości i zmiany swojego podejścia do niej, bo nie zawsze i nie na wszystko mamy wpływ. Więcej, jedyne na co mamy realny wpływ to my sami. Takie podejście do rzeczywistości nazywa się autotelicznym – będący celem samym w sobie.

 To jest ważne bo od tego zależy Twoje poczucie szczęścia!

Jest taki psycholog o trudnym nazwisku Csíkszentmihályi, który urodził się przed II wojną światową. Całe swoje dorosłe życie poświęcił badaniom na temat szczęścia, kreatywności i poczucia spełnienia w życiu. To co odkrył można by streścić do takiego stwierdzenia. Człowiek, aby być ponad lęki i nieszczęścia jakie przynosi życie, potrzebuje uniezależnić się od środowiska do tego stopnia, że społeczne nagrody i kary tracą na znaczeniu. Żeby to osiągnąć taką autonomię, osoba potrzebuje umieć sama znajdywać dla siebie cele, których realizacja daje jej poczucie satysfakcji.

Co z tego wynika w kontekście całego tego artykułu? Pewnie już widzisz, że branie odpowiedzialności, za siebie i swoje życie – choć niezwykle trudne – jest jednocześnie drogą do poczucia szczęścia i spełnienia w życiu. Odpuszczenie oczekiwań innych, stawianie sobie własnych, niezależnych celów, podejmowanie decyzji i ryzyka z nimi związanego, to wszystko jest cholernie niełatwe. Odpowiedzialność bywa przerażająca, a umiejętność jej przyjmowania nie przychodzi też z dnia na dzień. Nauka takiego podejścia jest procesem, który wymaga uważności i codziennej praktyki. Nierzadko też wsparcia na przykład terapeutycznego, nie jest jednak nie do zrobienia. Wszystko jest w Twoich rękach i zależy od tego, jak bardzo Tobie zależy na sobie. Ale też na innych! Człowiekowi spełniającemu się w życiu i umiejącemu o siebie zadbać, niezależnie od okoliczności, łatwiej przychodzi też wspieranie w budowaniu szczęścia innych.

Kiedy czujesz odpowiedzialność za swoje życie, masz też na nie wpływ i możesz zmieniać!

O tym wszystkim, wraz z konkretnymi przykładami jak to szczęście budować, mówiłam w 10 Kwadransie na refleksję, który możesz zobaczyć poniżej. A jeśli chcesz poznać pana Csíkszentmihályi’a i jego badania bliżej zajrzyj do tego TEDa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * są wymagane.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com